27 OCZEK

Rzeczywiście, prawda która zbawia nigdy nie padła z ust nauczającego Buddy - on wiedział, że każdy musi odkryć ją sam wewnątrz siebie.
SUTRALAMAKA

Siedzę w barze i udaję, że nie piję. Palę sobie. Jest niedziela i ukrop tak ogromny, że poważnie rozważam czy nie schować się lodówce.  Myśli jawią mi się w głowie niczym miraże raju utraconego. Marzę o byciu kawałkiem zamrożonego ananasa, którym czule zajmują się usta, tak, same usta i oczy. Język delikatnie delektuje się moim ciałem, ciałem Pana Ananasa i jakby od niechcenia wędruję w tę i z powrotem. Dodatkowo poruszam się niczym astronauta, praktycznie bez grawitacji. Newton najwyraźniej nie wpadł na to, nacierając sobie obtłuczoną głowę, po spotkaniu z jabłkiem. Reguluję ostrość widzenia, żeby spojrzeć co się dzieje w pozostałych trzech wymiarach i orientuję się, że jest święto religijne i wszyscy mają wolne. Bataliony katolików karnie stawiły się w centrum, żeby przedefilować ulicami, w przepisowych granatowo - białych mundurkach . Dzieciom każe się rozrzucać kwiaty i dzwonić dzwoneczkami, tak, żeby było miło i rodzinnie. Widzę ich, jak roztapiają się w tym przerażającym upale i nie chcę nawet rozumieć w imię czego robią co robią. Piknik w piekle. Kawiarnia, którą okupuję wraz z barmanką Patrycją i dawno-nie- widzianym-kolegą-którego-imienia-nie-pomnę jest absolutnie martwa. Śmierdzi rynsztokiem i wyraźnie widać, że ludzie wczoraj nie mieli nic do stracenia. Postanowiłem im nie mówić, że jestem zamrożonym ananasem w stanie nieważkości. Postanowiłem w ogóle się nie odzywać. Patia uczy się robić na drutach i właśnie dzierga zgniłozielony szalik z najtańszej włóczki. Dwadzieścia siedem oczek wszerz i tak całymi godzinami w tę i z powrotem. Poprosiła panią Tereskę z kuchni, rocznik '39, żeby ją poduczyła, bo zapomniała już technikę i tak najprostszym ściegiem nadziergała już metrową szmatę. Twierdzi, że ją to uspokaja w przeciwieństwie do książek, które po prostu nie nadają się do baru. Każdy, kto choć chwilę przepracował jako barman zapewne wie o co chodzi. Problemy ze skupieniem. Kolega pyta :

- Słuchaj Patrycja, a różni się robienie na drutach przed i po zapaleniu?

- Zdecydowanie tak - odpowiada bez zastanowienia nie podnosiwszy wzroku znad robótki

- Każde oczko jest różne. Wcześniej były takie same. Wcześniej także wiedziałam co robię, a teraz już nie jestem tego pewna.

- Bo widzisz - ciągnie monolog - tak sobie rozmyślałam, że teraz mam dużo więcej cierpliwości, kiedy robię na drutach, niż jak miałam dajmy na to osiem lat. Myślę, że wtedy skupiałam się na celu i jego szybkiej realizacji, a teraz z grubsza w dupie mam cel. Liczy się pewnego rodzaju zen, który osiągam. Jestem skupiona wyłącznie na tym, co wszerz. Nie prę za niczym do przodu, a jednak się do przodu poruszam. Skupiam się wyłącznie na dwudziestu siedmiu oczkach szerokości mojego beznadziejnego szalika, i ten ruch w bok wydłuża całość równomiernie i bez szarpaniny. O nic nie muszę się martwić, gdyż wiem, że mój szalik rośnie, ja coraz lepiej rozumiem to, co wokoło. Hi – zachichrała pod nosem -ostatnio czytam Sartrego, bo jest dobry na upał i myślę sobie, że pewnie nazwałby to „decyzją radykalną”. Radykalny szalik! Hi, hi – zarechotała znowu

– Dobre sobie – dodała rozbawiona własnym dowcipem.

- To dlatego jestem teraz wyciszona do granic możliwości, siedzę sobie tutaj, nie szarpie się i dziergam ten szalik, którego nikt z odrobiną gustu nie założy. Nadszedł ten moment, kiedy mogę sobie na to pozwolić, rozumiecie chłopaki?

- Hm - kolega podjął rękawicę - z tego, co rozumiem starasz się powiedzieć, że twoje dzierganie jest jak zaciśnięcie mydła w dwóch wilgotnych rękach? Efekt życiowej katapulty, czy coś w tym rodzaju? - Otóż widzisz, niekoniecznie. To, co naprawdę chcę wam powiedzieć jest troszkę inne. Dzięki tym drutom zrozumiałam, że nic mnie nie łączy z tymi ludźmi za oknem. Oni idą w swojej procesji prosto do zbawienia, starając się jak najmniej zrozumieć, żeby przypadkiem nie ponieść porażki. Oni nie „wybierają się” świadomie. Za nich ktoś wybrał raz i na tym się rewizja skończyła. Satre mówił, że jest to „zła wiara”. I jak tak sobie myślę, to jest zła wiara. Ich myślenie jest jak to mydło, o którym wspominałeś. Tylko do przodu, zaciśnięci, dwoma wilgotnymi dłońmi swoich ograniczeń i nieweryfikowanych nigdy wyobrażeń. Mam przeczucie, raczej pewność, że nie w tym jest cała moc świadomości i zrozumienia, a co za tym idzie zbawienia, czymkolwiek by nie było. Bo to jest ruch w szerokości niczym równoleżnik, jest to zrozumienie świata z jego niuansami, a nie zdobywanie, za wszelka cenę, jego biegunów. Tam po obu stronach jest lód, bezkres bieli. Ogromne szwedzkie mieszkanie Ikei z niekończącym się oknem. I aby tak naprawdę poczuć, że jesteś na wierzchołku świata, musisz zrozumieć, co kryje jego szerokość. Jego lasy i dżungle, upał i wilgoć o wiele większe i intensywniejsze od tego co można sobie wyobrazić. Staram się wam powiedzieć, że nie ma świadomości ograniczeń póki tak naprawdę nie zrozumiemy co to jest świadomość w swojej najczystszej istocie. Nawet jeśli nie znajdziemy się w grupie szczęśliwców, takich jak Budda, Chrystus czy Mahomet, którzy doszli do zrozumienia absolutnego, nie znaczy, że mamy się nie starać, wbijać w to lachę i udawać, że nie ma sprawy. Tego nie da się dokonać bez rewizji przeszłości, prąc tylko do przodu. Jest o wiele więcej odcieni w dwudziestu siedmiu oczkach mojego robienia na drutach. Jestem na nie gotowa i zrozumiałem, że zawsze byłam. - Patrycja kocham cię - powiedziałem. Oderwała wzrok od robótki, popatrzyła na nas i zapytała:

- Skoro tak, to co chłopaki, piwko?

- Skoro tak, to piwko.

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Rozkład jazdy

08.09.2010 - 21:30
Matej ze Środy

09.09.2010 - 21:00
Dj Ożóg "Igłą po Rowku"

10.09.2010 - 21:00
Dj Romek Rega live show!

11.09.2010 - 18:00
Piano Bar Maestro Olo Majos

11.09.2010 - 21:00
Dj Lola

Warto wiedzieć

Kalambur jest Kawiarnią Artystyczną, a żadna porządna Kawiarnia Artystyczna nie może objeść się bez pianina. Nasze pianino, to ciężki przypadek, potrafi wydawać dźwięki, których nie spodziewał byś się po tym instrumencie. Jeśli jednak jesteś doświadczonym pianistą, możesz, za zgodą obsługi, spróbować zmierzyć się z tą bestią.

Sonda

Moje ulubione miejsce spotkań to: