Z OSTATNIEJ CHWILI
Wpisany przez Edmund Deker poniedziałek, 14 grudnia 2009 11:54
Pamiętam tylko, że zwaliłem się jak wór ziemniaków na łóżko i już mnie nie było. Tego dnia nie zrobiłem absolutnie nic, ale czułem jakbym osobiście zaorał hektarowe pole. Śniły mi się ogromne drzewa i Afryka. Na tych drzewach mieszkali ludzie, którzy nigdy nie schodzili na ziemię. Przemieszczali się za pomocą lian, a komunikowali się, plując sobie w twarz. W pewnym momencie odpłynęły drzewa i kolorowi ludzie-Tarzany, otworzyłem oczy i zobaczyłem Johana.
- Edmund wstawaj muszę ci coś powiedzieć?
- Co?
- Wstawaj, kuchnia się pali!
- TO ZGAŚ I ZOSTAW MNIE W SPOKOJU, DO CHOLERY! -Ed, błagam, to ważne! Jedno, co wiem na pewno na temat Johana, tego przeklętego kretyna,że nie wygram z nim i muszę wysłuchać cokolwiek ma mi do powiedzenia, bo inaczej mam całą noc z głowy. - Ed, wstawaj, masz tu kawkę i papierosa. Wypijam lurę i zaciągam się petem. Żegnajcie leśni ludzie, już się pewnie nie zobaczymy. Cedzę:
- Johan, w-jakim-celu-mnie-obudziłeś, kurwa jego mać! - Usiądź Edmund, to coś ważnego i musisz o tym wiedzieć. Usiadłem na pomarańczowej, przykrótkawej kanapie z pluszu i po plecach przeszły mi zimne ciarki. Jest 4:30 rano, lepiej, żeby to było NAPRAWDĘ WAŻNE.
- Ed, jak już mówiłem, muszę ci powiedzieć coś ważnego: Kocham cię stary.
- To wszystko!?!
- Tak, nigdy nie ma złej pory, żeby powiedzieć to bliskiej osobie.
- Zaraz cię zabije, gnido! Wstałem i jak nigdy chciałem wypruć flaki z tego bydlaka.
- Ed, proszę cię nie denerwuj się, to nie wszystko. Skamieniałem w pół drogi i czekałem na ciąg dalszy.
- Bo widzisz Ed... Proszę usiądź, rozpraszasz mnie. Usiadłem.
- Bo widzisz Ed, mój ojciec zawsze mi powtarzał, że facet musi być facetem, a uczucia są dla bab. Te wszystkie bzdety o miłości to jest ich chory wymysł, żeby się nie kapnęły, jakie są żałosne w istocie. I ja sobie to wziąłem do serca. Pomiatałem kobietami przez całe życie, tak jak mi powiedział. Na początku myślałem, że to przez ojca, bo sam wiesz, jakim był wrednym skurwielem... O tym wiedziałem doskonale. Pamiętam jak kiedyś Johan zaprosił mnie do swojego rodzinnego domu na weekend i przedstawił ojcu. Stary, taksując mnie wzrokiem powiedział:
- Nie podobasz mi się chłopcze. W twoich oczach czai się buta, choć nie ona niczym innym jak strachem, strachem przed piekłem, które czeka takie cioty jak ty. Tylko prawdziwi katolicy zostaną dopuszczeni do świata niebieskiego, a reszcie należy się śmierć z rąk Pana i jego sług. Jesteś wierzący, chłopcze? Modlisz się do Pana o łaskę nad twoją splugawioną duszą? Stałem tak z opuszczoną na wycieraczkę szczęką i odparowałem :
- Nie, proszę pana, uważam, że Chrystus był jeszcze większą ciotą niż ja. Dał się zabić przez zakurzony, ciemny motłoch w pejsach i z pianą na pysku, tylko po to, żeby dwa tysiące lat później wszyscy mieli to w dupie. W oczach tego starego głupca pojawiła się nienawiść, jaką można zobaczyć tylko u fanatyków, ludzi przekonanych o swojej racji, o niezachwialności prawdy, którą głoszą.
- Jak śmiesz obrażać Pana w tym domu! Ty bezczelny gnojku!!
- Nie chcę Pana stresować, ale cała ta idea Boga jest troszkę uwłaczająca dla indywidualisty. No i jeszcze to niepokalane poczęcie Maryi, proszę pana bardzo...
- Wynoś się!! Wynoś się szatański pomiocie! I tak, po kwadransie, z kopem w zadku wypadłem z Johanowego gniazdka. Starych nikt sobie nie wybiera. Czasami trzeba cierpliwie poczekać aż umrą. Innej rady nie ma.
- Tak, wiem, Johan, to skurwiel. Ale jest 4:30 rano, możemy to przerobić jutro? - Nie, to bardzo ważne. Bo widzisz Edmund, ja kocham cię jak kobietę.
- Słucham?
- Kocham cię, jak kobietę, Edmund, śnisz mi się po nocach jak robię ci loda.
- Że co ?!!
- Ed, to najszczersza prawda. Broniłem się przed tym, ale nie mogę. Masz taki śliczny tyłeczek. Johan wstał z krzesła i ruszył w moją stronę. Zdębiałem.
- Ani kroku dalej, Johan, albo - klnę się na grób mojej matki - przypierdolę ci. Stanął w połowie drogi i wrócił na fotel.
- Ale, Johan, kurwa, jak to... przecież te wszystkie laski...? Wiele z nich grzmociliśmy razem, wszytko było w porządku! Przecież to jest niemożliwe!
- Nie, Ed. Robiłem to tylko dlatego, żeby patrzeć na ciebie, kiedy jesteś podniecony. Potem waliłem konia całymi dniami, myśląc o tobie. Nic na to nie poradzę.
- Jezu Chryste, Johan, nie chcę tego słyszeć! To jest jakiś koszmar. Upadłeś chyba na mózg, chłopie.
- Nie, Ed, zostań, muszę ci coś jeszcze powiedzieć. Wstał z krzesła, podszedł do mojego sparaliżowanego ciała, przytknął wilgotne usta do ucha i wyszeptał:
- Prima Aprilis. Dobranoc, pyszałku. Słodkich snów.
Polecamy
Zaloguj się
Przyjaciele
Najnowsze wiadomości
Rozkład jazdy
08.09.2010 - 21:30
Matej ze Środy
09.09.2010 - 21:00
Dj Ożóg "Igłą po Rowku"
10.09.2010 - 21:00
Dj Romek Rega live show!
11.09.2010 - 18:00
Piano Bar Maestro Olo Majos
11.09.2010 - 21:00
Dj Lola











